PROGRESO | WEBESTEEM | ART&DESIGN MAGAZINE 
Forum webesteem Strona Główna webesteem:forum

   Regulamin | Szukaj | Użytkownicy | Grupy | Statystyki | Ostatnie tematy | RSS | Rejestracja | Profil | Skrzynka | Zaloguj

Jacek Opaluch : Bad Project!
Idź do strony 1, 2, 3, 4  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum webesteem Strona Główna | webesteem art&design magazine
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
rgb
shadow



Od: 2002.01.26
Posty: 3075
Skąd: gdynia

PostWysłany: 2004.09.06 3:17    Temat postu: Jacek Opaluch : Bad Project!

Autor artykulu zaprasza do dyskusji


darek wojtczak : rgb
--
You will be assimilated. Resistance is futile!
^
Odpowiedz z cytatem
zZz




Od: 2004.01.16
Posty: 15

PostWysłany: 2004.09.06 9:17    Temat postu:

witam, zaczne moze od tego ze szanuje osobę Jacka który pisał, co napisal.

mam jednak uczucie ze to wszystko co piszesz to zwykłe bla bla bla, starasz sie naprowadzic, uzmyslowic komus ( i tu pytanie KOMU ??) rzeczy oczywiste. Jezeli kierujesz te slowa do "poczatkujacych" to powodzenia, podaj sobie ręke z Don Kichotem ( mozliwy blad w pisowni).

i na koniec pytanie, majac tak swiatle pojecie o projektowaniu i wielkie moce teoretyzowania jak realizujesz to w swoich wlasnych projektach ??
mam tu na mysli pierwszy z brzegu projekt dal mennicy, ktory z niknoł z adv, wiec linku nie podam, nie pamietam..

moim zdaniem duzo tu w tym co piszesz słów bez pokrycia i .....
^
Odpowiedz z cytatem
nieznany




Od: 2003.02.24
Posty: 40

PostWysłany: 2004.09.06 9:19    Temat postu:

na kazdym zebraniu jest tak, ze ktos musi zacząc pierwszy...

to moze moje 3 grosze... chyba sie nie zgodze, chyba nie ze wszystkim... ciekawe na jakiej podstawie autor zakłada iz srodowisko projektujace www, czy w ogóle design to banda niedorobionych ignorantów, w najlepszym wypadku grafomanów...

autorze, czy naprawde myslisz ze nikt z nas nie chce robić dobrych projektów, fanych sajtów, nie mysli o projekcie, nie planuje, nie rysuje, nie sledzi rynku, konkurencji, trendów, nie czyta ksiazek nie chodzi do szkół, kin, teatrów...

na jakiej podstawie tak myslisz?

na jakiej podstawie myslisz ze rynek i klienci są zajefajni, otwarci i chojni... a wszystkie nieszcześcia tego swiata to ZŁY PROJEKT...

cholera, ja im dłuzej zyje tym bardziej utwierdzam sie w przekonaniu ze sie nie da... głowa muru nie przebije... i dopuki design/marketing w skali mikro bedzie traktowany jak kopciuszek (99% zlecen to robota dla małych, prywatnych firm "udus"), puty nic sie nie zmieni...

widzisz to mój ulubiony przykład rzemieślniczy :)

... mało kto oddając auto do mechanika stoi nad nim i mówi co ma robic, jak i kiedy, bo zonie sie wydaje ze smutno tu jakoś, ze nie tak, bo syn kolegi zrobi mu to taniej, bo on sam pod koniec malowania sie rozmyslił i nie chce już niebieskiego tylko zółty, wieksze koła i 200 koni więcej pod maską... a przecztawszy ostatnio ze ruch lewostronny jest bezpieczniejszy nie zapłaci puki nie przemontujesz kierownicy...

więc TAK NIE JEST! klient przychodzi, zleca, odbiera, płaci i cieszy sie ze sprawnego auta i półrocznej gwarancji!!!

... za to na designie kazdy sie zna, wie lepiej i nie da se przetłumaczyc...

... tak wiem, kazdy jest kowalem własnego losu jak mi sie nie podoba nie musze projektowac, moge naprawiac samochody... albo za jedyne 240 zeta zpisac sie do super organizacji która wszytsko zmieni...

pozdrawiam :)
^
Odpowiedz z cytatem
mokode




Od: 2004.02.27
Posty: 121

PostWysłany: 2004.09.06 9:49    Temat postu:

z nieznanym nie polemizuje, bo jest nieznany.

moje założenia:
- to projektant tworzy projekt, nie klient.
Nie zależnie od tego, jaki jest klient projekt powinien zachować przynajmniej dobrą podstawową jakość. Powtarzam: nie zawsze jest czas na Kreowanie Trendów. Gro czasu to robienie dobrej, rzemieślniczej roboty.
- same chęci nie wystarczą.
Twierdzę, że ZAWSZE można zrobić dobrą robotę.
Wystarczy wiedzieć i pilnować.
- nikogo nie namawiam do STGU :).
To był jedynie pretekst do przemyśleń.


zZz:
mennica to przykład na to, że nie zawsze jest a) czas, b) możliwości aby dopilnować. Ja nie twierdzę, że jestem święty. Wręcz odwrotnie: w nawale pracy mnóstwo spraw mi umyka. Ale tym bardziej widzę, gdzie popełniam błedy.
A co do słów bez pokrycia, znowu zafarmazonię: rzeczywistość się tworzy. No i sory, ale to od nas zależy czy będzie lepiej.
Nie kieruję swoich słów do początkujących. Raczej do tych, którzy są czynni, coś znaczą na rynku- i ciągle im nie zależy. A w sieci pojawia sie szyt za szytem.
Zresztą, oni tego nie czytają :)

proszę potraktować moje zdania nie jako opr, ale raczej jako sugestię, że to nie klient kształtuje wygląd przestrzeni, ale projektant. firma złomotex niekoniecznie może chcieć awangardy, ale użytkownik na pewno chce bez problemu przeczytać tekst, znaleźć odnośnik, wyszukać cokolwiek.
To są podstawowe błedy, których się czepiam.
^
Odpowiedz z cytatem
nieznany




Od: 2003.02.24
Posty: 40

PostWysłany: 2004.09.06 10:13    Temat postu:

moze jednak ...

Cytat:
moje założenia:
- to projektant tworzy projekt, nie klient.
Nie zależnie od tego, jaki jest klient projekt powinien zachować przynajmniej dobrą podstawową jakość. Powtarzam: nie zawsze jest czas na Kreowanie Trendów. Gro czasu to robienie dobrej, rzemieślniczej roboty.
- same chęci nie wystarczą.
Twierdzę, że ZAWSZE można zrobić dobrą robotę.
Wystarczy wiedzieć i pilnować.


widzisz... myslę ze gro z nas ma takie same, jednak praktyka wykazuje inaczej: po 3 tygodniach pracy po nocy klient przewraca ci projekt do góry nogami i co? masz kilka wyjść, wybieraj:

a) stoisz i tupiesz nózką: nie, nie... nie zgadzam sie...
b) przerabiasz 60% projektu (3 dni) pod dyktando klienta wypuszcając ze swojej stajni kolenego Quazimodo i czekasz na napiwek... ze strony klienta (patrz felieton kolezanki Agaty - c'est lavie)
c) przerabiasz 100% projektu tak by wygladał "w miarę" i pasował pod 60% poprawki klienta (7dni) cały czas pamietając ze nie masz zadnej gwarancji ze teraz bedzie OK!
d) cytując znany watek filmowy mówisz klientowi:
- sa dwa sposoby na rozwiaznie tej sytuacji, albo MÓJ... albo CHUJ!
... i tracisz zlecenie

your choice :)
^
Odpowiedz z cytatem
mokode




Od: 2004.02.27
Posty: 121

PostWysłany: 2004.09.06 10:19    Temat postu:

mój czois to stosowanie podstawych zasad na każdym etapie.

tak jak powiedziałem: widzę dziesiątki projektów w ciągu miesiąca. I naprawdę, wiem o czym mówię.
^
Odpowiedz z cytatem
labrie




Od: 2002.04.17
Posty: 341
Skąd: Opole

PostWysłany: 2004.09.06 10:59    Temat postu:

nieznany napisał(a):
widzisz to mój ulubiony przykład rzemieślniczy :)

... mało kto oddając auto do mechanika stoi nad nim i mówi co ma robic, jak i kiedy, bo zonie sie wydaje ze smutno tu jakoś, ze nie tak, bo syn kolegi zrobi mu to taniej, bo on sam pod koniec malowania sie rozmyslił i nie chce już niebieskiego tylko zółty, wieksze koła i 200 koni więcej pod maską... a przecztawszy ostatnio ze ruch lewostronny jest bezpieczniejszy nie zapłaci puki nie przemontujesz kierownicy...

więc TAK NIE JEST! klient przychodzi, zleca, odbiera, płaci i cieszy sie ze sprawnego auta i półrocznej gwarancji!!!


Ja tu widzę problem. Mój problem oczywizda. Właściwie dwa problemy.

#1
Gdybym stał nad mechanikiem 2 miesiące temu nie miałbym rozklepanych amortyzatorów. A podobno były "ganc nówka nie śmigane".
Pechulec. Straciłem kase na kolejne nowe amortyzatory. Bywa.

#2
Gdybym stał nad innym mechanikiem (bo ten poprzedni przecież jest już be) miesiąc temu to gdy wymieniał mi pompę od wspomagania i aluminiową rurkę od tegoż samego wspomnianego wspomagania - zapewne nie wydałbym na darmo: 800 zł za rurkę i 400 zł za pompę. Bo jaśniepan mechanik (ten drugi, kolejny) zapewne kupiłby rurkę nową, jak obiecywał, a nie dawał nieudolnemu spawaczowi do spawania. I co? Znów pechulec?

Wniosek - może jednak nie pechulec? Może to jednak ja zbytnio wierzę w fachowość fachowca. Nie wspomnę o uczciwości ("Spróbuj być uczciwy"). A może właściwie nie wierzyłem, może zwyczajnie nie miałem czasu się tym zająć? Co za różnica, efekt jest jaki jest. A analogia do Klienta, któremu Projektant projektuje/wykonuje e-projekt jest dla mnie czytelna. Zbytnie zaufanie nie popłaca (bo przecież zarówno ja jak i mechanik teoretycznie wiedzieliśmy o czym mowa, ale z nas dwojga ja wiem jak powinien zachowywać się na drodze a mechanik wie jak się go buduje/naprawia). Niedopatrzenie spowodowane brakiem czasu także niepopłaca. A Projektant z braku nowej części zamiennej (czyt. wsponianego w tekście "pomysłu") wstawia pospawaną, używaną, jakąśtam inną (czytaj. zapożyczoną - często bezmyślnie, niedawno widzianą gdzieśtam). Tak czy inaczej - to właśnie ja (Klient) miałem być przesłanką ku wojej własnej wizji mojego własnego samochodu. Fachowiec wiedział jednak lepiej... Czy aby napewno miał rację?

Co do słów Jacka. Trudno się z tym nie zgodzić. Trudno nie bić się w pierś. Bywa. Tekst mi się podoba. Choć niekoniecznie słowo w słowo muszę się z nim zgadzać. Także niekoniecznie muszę chcieć podążać założeniami leżącymi u podsaw pewnych wniosków. A raczej IMO imputującymi pewne wnioski.

Tekst Jacka to niezłe, użytkowe czytadło jak dla mnie - w sam raz do porannej kawy:)

--

Jacku czy aby nie za bardzo teoretycznie podchodzisz do sprawy? Czy da się faktycznie tak precyzyjnie pływać po wodzie "projektowania" (jako praktyce codziennej) aby uwzględnić _zawsze_ choćby taki czynnik jak wspomniany przez Ciebie brak czasu na dopilnowanie teoretycznego "wszystkiego"? I co to jest to dopilnowanie "wszystkiego"? Czy to "wszystko" do pilnowania zależy od stanu wiedzy? I czy wiedza typu "tak wiem, ten projekt zdupiłem, ale to przez brak czasu, bo przecież to lub tamto było wazniejsze" powoduje, że projekt jest bardziej świadomy, być może lepszy, a idąc tym tokiem - czy wiedząc, że zdupiliśmy jesteśmy lepszymi projektantami? Przecież niedopilnowanie to nagminnie powielany ... błąd?
Tak tylko teoretyzując pytam;)
^
Odpowiedz z cytatem
nieznany




Od: 2003.02.24
Posty: 40

PostWysłany: 2004.09.06 10:59    Temat postu:

... no to pewnie zyjemy na innych planetach :)

pozdrawiam i winszuje :)
^
Odpowiedz z cytatem
mokode




Od: 2004.02.27
Posty: 121

PostWysłany: 2004.09.06 11:21    Temat postu:

@labrie:

myślę, ze słowem "czytadło" trafiłeś w sedno.

widzę problem, mówię o tym problemie.
tak naprawdę to kwestię interpretacji zostawiam komuś, kto to czyta.

generalnie to chodzi mi o spięcie na linii myślenia o sobie jako o projektancie i nie dbania o to, czym jest projekt. Przychodzą mi do głowy wartości takie jak etyka zawodu, odpowiedzialność, etc... Jeżeli to coś, co wychodzi jest oglądane przez czasami setki ludzi- to mimowolnie kształtuje to świadomość tych osób.
Nie wiem, może szereg osób traktuje to jako zabawę... ale dla mnie bycie projektantem to nie tylko bycie grafikiem. To jakaś tam odpowiedzialność.
A co do tzw. winy wynikającej z zaniedbania :) - to jasne. to się zdarza. to jest. ale samo zdanie sobie sprawy, ze to jest- coś uświadamia.


No i na koniec: to czytadło a byc własnie czytadłem... bo denerwuje mnie, że ktoś na kartkę nabazgraną i wiszącą na sklepie mówi "informacja" .
^
Odpowiedz z cytatem
labrie




Od: 2002.04.17
Posty: 341
Skąd: Opole

PostWysłany: 2004.09.06 11:40    Temat postu:

Brak czasu jest mniejszym błędem niż brak wiedzy?;)
Brak wiedzy bywa nieświadomy. Brak czasu za często świadomy;)
^
Odpowiedz z cytatem
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum webesteem Strona Główna | webesteem art&design magazine Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony 1, 2, 3, 4  Następny
Strona 1 z 4

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

FAQ


serwery wirtualne, tanie domeny

Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group

86651626

Page generation time: 0.0343s (PHP: 87% - SQL: 13%) - SQL queries: 14 - GZIP enabled - Debug off